Stolik "Black Hole"
Czarna Dziura
Niektóre rzeczy rodzą się z porażki.
Ten plaster leżał w warsztacie miesiącami. Sześćdziesiąt lat dąb rósł, żeby skończyć jako... co? Blat? Kolejny prostokątny stół, który udaje, że drewno nie ma pamięci?
Wysechł. Popękał. Pięknie popękał.
I wtedy zobaczyłem to.
Czarna dziura to nie metafora. To fizyka. Masa tak gigantyczna, że zakrzywia czasoprzestrzeń wokół siebie. Światło nie ucieka. Geometria przestaje działać według naszych intuicji. Horyzont zdarzeń - punkt, z którego nie ma powrotu.
Ten stolik to samo robi z salonem.
Wyciąłem środek. Dociąłem "korek" - ten kawałek, który wypada, który można wyjąć, pobawić się nim jak dziecko. Albo jak dorosły, który zapomniał, że dorosłym być nie musi.
Potem przyszły półki. Wmontowane na krzyż. Pofalowane - bo czarna dziura zakrzywia przestrzeń, więc ten stolik też ją zakrzywia. Żadna linia nie jest prosta. Wszystko wygina się pod wpływem grawitacji konceptu.
Da się tam położyć książkę. Da się odłożyć pilot. Ale to nie półki dla rzeczy. To rzeźba, która zgadza się być użyteczna.
Materiał się nie poddawał. Pęknięcia wymagały stabilizacji. Twardość drewna walczyła z każdym narzędziem. Wykończenie krawędzi to było rzemiosło z gatunku "albo wyjdzie, albo wyląduję w psychiatryku".
Wyszło.
Olej Tikkurila Helmi - 100% naturalny, można by z tego blatu jeść (choć nie polecam, bo szkoda). Wosk pszczeli. Polerka do stanu, w którym palce same chcą dotknąć słojów.
Czarny "korek" w środku - bo jeśli już robisz dziurę, to niech będzie czarna. Horyzont zdarzeń. Miejsce, z którego nie ma powrotu.
Podstawa: dwie dechy dębowe na krzyż. Również sponiewierane przez czas.
Nie wybrałem idealnych desek. Wybrałem te, które coś przeżyły. Słoje nierówne, powierzchnia, która pamięta. One nie są tu żeby być niewidoczne - są tu, żeby trzymać dziurę nad ziemią.
Przymocowane na mufy w dwóch miejscach. Tam gdzie nogi schodzą się na krzyż - naroże wstawki, przez które przechodzi śruba. Żadnej klejonki, żadnej iluzji. Konstrukcja, która mówi "nie przewrócisz mnie" bez podnoszenia głosu.
35cm wysokości. Wystarczająco niski, żeby nie dominować. Wystarczająco obecny, żeby nie dało się zignorować.
Nie robiłem tego pod zlecenie. To była kreatywność spuszczona ze smyczy. Plaster, który nie chciał być niczym prostym. Koncept, który się domagał, żeby go uwolnić z drewna.
Patrzę na ten stolik i myślę: to nie jest mebel dla każdego.
To jest mebel dla świra, który rozumie, że czasem rzeczy muszą pęknąć, żeby pokazać, czym naprawdę są.
Czarna dziura w centrum salonu. Zakrzywia przestrzeń. Pochłania światło. I będzie to robić przez następne sześćdziesiąt lat.
Technicznie
Wymiary
Szerokość: Średnica: ~60cm
Wysokość: 35cm
Materiał: dąb
Wykończenie: olej








